Czy budzisz się zmęczony, mimo że przesypiasz całą noc? Koszmarna jazda z maską CPAP, która przeszkadza, gdy tylko położysz się spać, może być wkrótce historią. Pojawiła się obiecująca alternatywa, która może odmienić życie milionów Polaków zmagających się z bezdechem sennym.
Badania kliniczne zakończone w 2023 roku przyniosły rewelacyjne wyniki – okazuje się, że stary lek na padaczkę, znany od lat, może znacząco poprawić jakość snu, redukując przerwy w oddychaniu nawet o połowę.
Przełom czy tylko kolejna nadzieja?
Lekarz Jan Hedner z Uniwersytetu w Göteborgu, specjalista od medycyny płucnej, podkreśla: "Pracowaliśmy nad tą strategią leczenia od dłuższego czasu, a wyniki pokazują, że bezdech senny można rzeczywiście wpływać farmakologicznie." Jego zdaniem to prawdziwy przełom, a naukowcy z niecierpliwością czekają na dalsze, szersze badania potwierdzające skuteczność i bezpieczeństwo tej metody.
Dlaczego tradycyjne metody to nie zawsze komfort?
Bezdech senny to stan, w którym górne drogi oddechowe zapadają się podczas snu, powodując zatrzymanie oddechu. Zbyt mała ilość tlenu zakłóca sen i może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Standardem od lat jest aparat CPAP, który utrzymuje drożność dróg oddechowych. Jednak dla wielu osób jest on niewygodny i trudny do zaakceptowania.
Choć w USA zatwierdzono lek tirzepatyd na bezdech senny związany z otyłością, jego działanie skupia się głównie na redukcji wagi w okolicy szyi, co nie rozwiązuje wszystkich problemów z oddechem.
Nowe spojrzenie na stare leki
Naukowcy szukali bardziej bezpośredniego rozwiązania. Ich wybór padł na leki przeciwpadaczkowe. Jeden z nich, sultiame, syntetyzowany już w latach 50., jest dostępny w wielu krajach Europy, Izraelu, Japonii i Australii do leczenia napadów padaczkowych. Nigdy jednak nie został zarejestrowany w USA.

Wstępne badania wykazały, że sultiame może poprawiać napięcie mięśni górnych dróg oddechowych i stabilizować kontrolę oddechową. To skłoniło badaczy z Uniwersytetu w Göteborgu do przeprowadzenia zaawansowanego badania klinicznego drugiego etapu, by znaleźć optymalną dawkę dla pacjentów z bezdechem sennym.
Jak wyglądały badania?
W badaniu wzięło udział 240 pacjentów z umiarkowanym i ciężkim bezdechem sennym, pochodzących z pięciu europejskich krajów. Zostali oni podzieleni na cztery grupy: jedna otrzymywała placebo, a pozostałe trzy odpowiednio 100 mg, 200 mg lub 300 mg sultiame dziennie.
Wyniki były imponujące:
- Pacjenci przyjmujący sultiame przed snem odnotowali znacząco mniej zaburzeń oddychania.
- Poprawiło się natlenienie organizmu w nocy.
- Zmniejszyła się nadmierna senność w ciągu dnia.
Największe korzyści przyniosły dwie wyższe dawki leku – 200 mg lub 300 mg. W tych grupach stopień bezdechu sennego zmniejszył się o około 30 do 50 procent, znacznie przewyższając efekty placebo.
Co dalej z tym lekiem?
Najważniejsze, że nie odnotowano żadnych istotnych klinicznie problemów z bezpieczeństwem. Ponieważ skutki uboczne rosną wraz z dawką, dawka 200 mg wydaje się być "złotym środkiem".
"Te odkrycia wprowadzają nowe, spersonalizowane podejście farmakoterapeutyczne u pacjentów z zaburzeniami oddychania podczas snu" – podsumowują autorzy badania.
Bezdech senny dotyka miliony ludzi na całym świecie i wiąże się z licznymi negatywnymi skutkami zdrowotnymi, od problemów z koncentracją po choroby serca. Szacuje się, że ryzyko zachorowania wzrośnie w najbliższych latach. Lek, który skutecznie leczy przyczyny bezdechu, mógłby sprawić, że terapie staną się tańsze, bardziej dostępne i po prostu wygodniejsze.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo brak dobrego snu wpływa na Twoje codzienne życie? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!