Czy wiesz, że w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony dronów, Stany Zjednoczone pracują nad rewolucyjnym systemem obronnym? To nie science fiction – to rzeczywistość, która może zmienić zasady gry w światowej obronności. Właśnie teraz tworzy się coś, co może stać się tarczą ochronną dla całego kraju.
Wyobraź sobie, że nadlatuje zagrożenie, lecz niewidzialna ręka zdejmuje je, zanim zdąży wyrządzić szkodę. Taki właśnie cel przyświeca amerykańskiemu programowi budowy zaawansowanej tarczy antydronowej. W moim pisaniu o technologiach obronnych, rzadko spotykam się z czymś, co budziłoby tak wiele pytań i jednocześnie oferowało tak obiecujące odpowiedzi. Dowiedz się, dlaczego nie możesz przegapić tej historii – to może być klucz do przyszłości bezpieczeństwa.
Rewolucja w strzelaniu: Pocisk, który celuje pod kątem
Kilka dni temu światło dzienne ujrzały doniesienia o demonstracji nowoczesnego uzbrojenia, która odbyła się w bazie China Lake w Kalifornii. To tam firma Lockheed Martin zaprezentowała nową konfigurację swojego precyzyjnego pocisku JAGM (AGM-179). Jest to następca legendarnego Hellfire, który służył na wielu amerykańskich okrętach.
Ta technologiczna nowinka pojawia się w kluczowym momencie, gdy USA intensywnie pracują nad wielowarstwową obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową. Pamiętasz, jak w maju 2025 roku prezydent Donald Trump zapowiedział stworzenie „Złotej Kopuły” – systemu obronnego mającego ochraniać Amerykę przed atakami z powietrza?
90-stopniowy wystrzał: Nowe możliwości JAGM
Przełom nastąpił 15 stycznia. Podczas testów Lockheed Martin z powodzeniem przeprowadził wystrzał pocisku JAGM pod kątem 90 stopni, neutralizując cel w postaci bezzałogowego statku powietrznego. To pokazuje, że pocisk jest w stanie zwalczać drony nawet przy bardzo trudnych trajektoriach lotu.
Co sprawia, że JAGM jest tak wyjątkowy? Jego układ naprowadzania pozwala na działanie w dwóch trybach: wykorzystuje zarówno półaktywny sensor laserowy, jak i radar milimetrowy. Dzięki temu zwiększa się jego dokładność, nawet gdy cele poruszają się w zmiennych warunkach.
Lockheed Martin opisuje JAGM jako „idealne rozwiązanie amunicji” nie tylko przeciwko celom powietrznym, ale także przeciwko bezzałogowym jednostkom nawodnym, zdalnie i autonomicznie sterowanym statkom na morzu. Choć sama technologia nie jest nowością, ten milowy krok sygnalizuje rozszerzoną wszechstronność, w dużej mierze dzięki zastosowanemu podczas testów wyrzutni.

System wyrzutni JQL: Mobilność i wszechstronność
Podczas demonstracji w China Lake wykorzystano wyrzutnię JAGM Quad Launcher, czyli JQL. Jest to rozwinięcie wieloplatformowej wyrzutni M299 firmy Lockheed Martin. Systemy pionowego startu, podobne do tego testowanego, są niezwykle cenne w scenariuszach obronnych, ponieważ pozwalają na jednoczesne ładowanie wielu jednostek uzbrojenia, tworząc obronny promień 360 stopni.
Wyrzutnia JQL została zaprojektowana z myślą o zastosowaniu na różnorodnych platformach. Może być montowana nad pokładem lub pod nim na łodziach patrolowych i fregatach, a także na pojazdach lądowych. Według styczniowego komunikatu prasowego firmy Lockheed Martin, system jest już integrowany z nawodnymi systemami bezzałogowymi, w tym z Saildrone Surveyor – bezzałogowym statkiem nawodnym przypominającym zrobotyzowaną łódź żaglową.
Ta łatwość adaptacji rodzi pytania o potencjalne wykorzystanie JAGM w szerszych planach obronnych USA, w tym w proponowanej sieci „Złotej Kopuły”.
„Złota Kopuła” a realia kosztów: Czy rozwiązanie jest warte swojej ceny?
Eksperci wskazują, że JAGM ma potencjał wzmocnienia obrony punktowej w bazach zagranicznych i wypełnienia luki w obronie krótkiego zasięgu amerykańskiej armii. Jednakowoż, jak zauważa dr Stacie Pettyjohn z Center for a New American Security, ma to być rozwiązanie tylko częściowe.
Według niej, pocisk mógłby pełnić rolę średniej warstwy obronnej, przechwytując większe i szybsze cele przy niższych kosztach niż pociski Patriot. Tutaj pojawił się jednak problem. Szacuje się, że koszt jednego pocisku JAGM może wynosić nawet 720 000 dolarów za sztukę.
Dla porównania, rosyjskie drony Shahed-136 kosztują około 30 000 dolarów za sztukę. Oznacza to, że za cenę jednego JAGM można by wyprodukować do 24 dronów Shahed. Pettyjohn argumentuje, że pocisk jest „przesadą dla tanich dronów, które zalewają świat”.
Z podobnych powodów, widzi niewielkie szanse na wykorzystanie JAGM do obrony całego kraju przed dronami. „Jeśli chodzi o obronę ojczyzny USA i stworzenie „dronowej kopuły”? Matematyka się nie zgadza” – napisała w mailu. Biorąc pod uwagę ograniczony zasięg JAGM, Stany Zjednoczone potrzebowałyby dziesiątek tysięcy wyrzutni, aby pokryć swoje granice, wybrzeża i bazy krajowe, co byłoby przedsięwzięciem o zaporowym koszcie.
Mimo to, Pentagon nadal inwestuje. W sierpniu 2025 roku amerykańska armia podpisała z Lockheed Martin kontrakt opiewający na ponad 720 milionów dolarów na produkcję pocisków JAGM i Hellfire, z przewidywanym terminem zakończenia produkcji w 2028 roku.
Podziel się swoją opinią: Czy uważasz, że nowe technologie obronne, takie jak pocisk JAGM, są odpowiedzią na współczesne zagrożenia, czy raczej drogim i nieefektywnym rozwiązaniem?