Wyobraź sobie, że coś, co z pozoru wydaje się stałe i niezmienne, nagle zaczyna działać... kompletnie na opak. Właśnie takie zdziwienie zgotowała nam kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresák. To kosmiczne lodowe ciało, które w 2017 roku zbliżyło się do Słońca, wykonało manewr, jakiego nie spodziewali się nawet najbardziej doświadczeni astronomowie. Jej obrót zwolnił do zera, po czym – uwaga – zaczął przyspieszać w przeciwnym kierunku! To nie są sceny z filmu science-fiction, to nauka odkrywająca przed nami swoje najbardziej nieoczekiwane oblicza. Dlaczego to wydarzenie jest tak niezwykłe i co może oznaczać dla naszego rozumienia kosmosu?
Niezwykłe spowolnienie: rekord pobity w mgnieniu oka
W świecie astronomii niewiele rzeczy potrafi zaskoczyć tak jak obserwacja nieznanego dotąd zachowania obiektów kosmicznych. Zmiany w prędkości obrotu komet w pobliżu Słońca nie są niczym nowym. Gaz i pył wyrzucane z rozgrzanego jądra komety działają jak mali kosmiczni popychacze, zmieniając moment pędu. Jednak historia komety 41P jest inna. Poprzedni rekord należał do komety 103P/Hartley 2, która spowalniała swój obrót przez 90 dni.
W porównaniu, 41P dokonała tego ponad dziesięciokrotnie szybciej, w zaledwie 60 dni! Astronomowie z University of Maryland opisują, że początkowo kometa obracała się co około 20 godzin. Już po kilku tygodniach ten czas wydłużył się dwukrotnie, do 53 godzin. Ale prawdziwy szok nastąpił później.
Gdy zegar kosmiczny się zatrzymał i ruszył wstecz
Do grudnia 2017 roku, okres obrotu komety skrócił się do zaledwie 14,4 godzin. David Jewitt z UCLA, jeden z głównych badaczy tego zjawiska, uważa, że jest to możliwe tylko wtedy, gdy obrót komety zatrzymał się całkowicie i zaczął zmieniać kierunek. To tak, jakby kosmiczny bączek nie tylko zwolnił do zera, ale też obrócił się w drugą stronę!
Dlaczego w ogóle dochodzi do takich zmian? W bliskości Słońca lód w jądrze komety sublimuje, czyli przechodzi bezpośrednio w gaz. Powstają dżety i gejzery, wyrzucające materię w przestrzeń. Każdy taki wyrzut działa jak mały silniczek, nadający komety nowy impuls obrotowy.

Co ciekawe, mniejsze komety reagują na te siły silniej. 41P, mająca około kilometra średnicy, jest na tyle mała, że te kosmiczne podmuchy mają na nią znaczący wpływ. Nierównomierne nagrzewanie przez Słońce lub nieregularny rozkład lodu w jej wnętrzu mogą łatwo wyjaśnić tak drastyczną zmianę.
Co dalej z kometą 41P?
Choć jesteśmy pewni, że do czegoś niezwykłego doszło, wciąż pozostają pewne znaki zapytania. Pomiary krzywej blasku komety pozwalają określić prędkość jej obrotu, ale nie kierunek. Dopiero analiza danych wraz z szacunkami wielkości komety pozwoliła Jewittowi wysnuć wnioski o zmianie kierunku obrotu.
Teoretycznie, jeśli 41P nadal będzie ewoluować w podobnym tempie, mogłaby rozpaść się w ciągu kilkudziesięciu lat. Nie mamy jeszcze danych z jej ostatniego peryhelium we wrześniu 2022 roku, ale następna okazja, by zmierzyć jej obrót, nadarzy się w 2028 roku.
Pamiętaj, że komety to fascynujące relikty wczesnego Układu Słonecznego. Są kruche, szybko się zmieniają, a mimo to wciąż tu są, przetrwały 4,5 miliarda lat. Ich zachowanie, jak pokazują ostatnie obserwacje, wciąż potrafi nas zadziwiać i zmuszać do ponownego przemyślenia tego, co wiemy o kosmosie.
Czy nasze rozumienie wszechświata wymaga ciągłej aktualizacji?
Czy takie odkrycia sprawiają, że czujecie się mali wobec ogromu wszechświata, czy raczej podekscytowani możliwościami dalszych badań?