Czy widzieliście kiedyś na własne oczy, jak krajobraz zmienia się o 180 stopni niemal z dnia na dzień? Wiosną 2023 roku na żyznych terenach Doliny San Joaquin w Kalifornii zaczął dziać się dramat. Pola, które przez ponad wiek obfitowały w bawełnę, migdały i pistacje, zaczęły niebezpiecznie szybko znikać pod wodą. Drogi stały się niedostępne, farmy mleczne znalazły się pod wodą, a wieloletnie systemy kanałów irygacyjnych nagle odwróciły swoje działanie.

To nie był zwykły przypadek, lecz powrót potężnego żywiołu. Jezioro Tulare, niegdyś największy zbiornik słodkiej wody na zachód od rzeki Missisipi, przebudziło się do życia. Jego powrót był spowodowany przez ekstremalne zjawiska atmosferyczne i rekordowe ilości śniegu w górach Sierra Nevada, które przelały systemy odprowadzające wodę, te same, które od lat 90. XIX wieku skutecznie je powstrzymywały. Dla większości mieszkańców okolic ta nazwa była kompletnie obca.

Powrót Pa’ashi, jak Jeziorem nazywali rdzenni mieszkańcy Tachi Yokut, odsłonił nie tylko lukę w infrastrukturze przeciwpowodziowej, ale i głębsze problemy. Plemię nigdy nie uważało jeziora za zaginione. Rok 2023 nazwali powrotem, podczas gdy większość mediów okrzyknęła go katastrofą. Ta różnica stała się sednem jednego z najpoważniejszych sporów o wodę na zachodzie Ameryki.

Niemal 94 tysiące akrów pod wodą – trwa szacowanie strat

Dane satelitarne NASA potwierdzają, że jezioro wciąż się powiększało między czerwcem 2023 a czerwcem 2024. W szczytowym momencie wody pochłonęły około 94 tysięcy akrów prywatnych pól uprawnych. Maszyny rolnicze, systemy elektryczne i magazyny z chemikaliami znalazły się pod wodą. Testy przeprowadzone przez Kalifornijską Agencję Ochrony Środowiska w połowie 2024 roku wykazały podwyższony poziom azotanów w płytkich studniach w pobliżu zalanych miasteczek.

Firma J.G. Boswell Company, kontrolująca około 132 tysięcy akrów dawnego dna jeziora, stała się głównym punktem recenzji prowadzonej przez Państwową Radę Kontroli Zasobów Wodnych na początku 2025 roku. Zarządcy wody wielokrotnie prosili o pozwolenie na przekierowanie wód powodziowych na pola należące do Boswell. Prośby te były odrzucane. Vivian Underhill, która dokumentowała wydarzenia dla recenzowanego czasopisma Open Rivers, zgłosiła, że jeden z zarządców wody otrzymał anonimowe pogróżki: „Mamy przygotowane dokumenty i jeśli przesuniesz spychacz lub przetniesz Kanał Ojczyźniany [canal Homeland], zostaniesz natychmiast aresztowany i wrzucony do więzienia”.

Wody powodziowe zostały skierowane w stronę Allensworth, Alpaugh, Cutler i Orosi, gdzie zarządzono ewakuację. Phil Hansen, farmer z piątego pokolenia z tego rejonu, powiedział podczas sesji Rady Nadzorczej Hrabstwa Kings 18 marca 2023 roku: „Moim zdaniem było to zaplanowane przez Boswell”. Firma nie udzieliła publicznego komentarza.

Jezioro, które celowo wymazano z mapy

Jezioro Tulare nie zniknęło przez suszę. Zostało wyeliminowane na mocy polityki zatwierdzonej przez państwo. Na mocy kalifornijskich Ustaw Rekultywacji Mokradeł, osadnicy, którzy osuszyli tereny podmokłe, otrzymywali prawo własności do uzyskanej ziemi, co zaowocowało setkami kanałów i systemów grobli. Jezioro całkowicie wyschło po raz pierwszy w 1898 roku.

W raporcie Earth.com dotyczącym historii jeziora, Underhill stwierdziła: „Jezioro Tulare było największym zbiornikiem słodkiej wody na zachód od rzeki Missisipi. Trudno to teraz sobie wyobrazić”. Jej badania pokazują, że hydrologowie tamtej epoki przypisywali jego zniknięcie suchej pogodzie, a nie infrastrukturze drenażowej, która je zlikwidowała.

Cynamon w kawie? Ten trik sprawił, że ekspres działa jak nowy - image 1

Jezioro ponownie napełniało się w latach 1906, 1916 i 1921-1938, za każdym razem zalewając uprawy. Wczesny osadnik Orlando Barton tak ujął ironię w 1906 roku: „Człowiek niczego nie odzyskał. Jezioro Tulare odzyskało swoje”. Historycy przytoczeni w analizie Underhill wskazują, że osadnictwo białych zniszczyło ponad 96 procent pierwotnych czterech milionów akrów terenów podmokłych w Central Valley w ciągu niecałych 150 lat. Wydobycie wód gruntowych obniżyło teren doliny nawet o 30 stóp.

Tachi Yokut i prawa, których powrót wody nie przywrócił

Gdy Pa’ashi powróciło, Tachi Yokut po raz pierwszy od pokoleń odprawiali ceremonie brzegowe, sadząc pon wierzby. „Wszystko po prostu kwitnie” – powiedział Underhill kierownik ds. kultury plemiennej Carlos Garcia Jr., znany jako Pops. „Ptaki zostają dłużej, niż zwykle, jest tak wiele gatunków, które powróciły silniejsze”.

Połączenie plemienia z jeziorem nie ma żadnej mocy prawnej. Pa’ashi pokrywa teraz tereny prywatnej własności, a członkowie plemienia nie mogą się po nim poruszać bez ryzyka wtargnięcia. „Nie możemy nawet wypłynąć canoe, aby uczcić naszych przodków” – powiedział Pops. Tachi domagają się praw do wody na mocy Doktryny Wintersa, ram prawnych przyznających plemionom pierwszeństwo w dostępie do wody graniczącej z ich rezerwatami.

Kenny Barrios, również kierownik ds. kultury, był bezpośredni: „Uwielbiam fakt, że wróciło dla nas. Uwielbiam fakt, że zajęło ziemię, która została nam odebrana. Jezioro jest jak my”. Zapytany, czy Pa’ashi powinno pozostać, Barrios dodał: „To nie tylko nasze jezioro. Prawdopodobnie znaczy dla nas o wiele więcej niż dla wszystkich innych, ale wszyscy na tym skorzystamy”.

Wody gruntowe, ryzyko klimatyczne i luka w infrastrukturze, której nikt nie zamknął

Badanie z 2022 roku opublikowane w Nature Climate Change wykazało, że ocieplenie temperatur potroiło prawdopodobieństwo megazalania w Kalifornii porównywalnego do zdarzenia z 1862 roku. Dolina San Joaquin, pozbawiona naturalnego ujścia i posiadająca starzejącą się infrastrukturę drenażową, należy do najbardziej zagrożonych stref w stanie.

Public Policy Institute of California prognozuje, że zasoby wód gruntowych doliny mogą zostać nieodwracalnie wyczerpane w ciągu dwóch dekad. Kalifornijska Ustawa o Zrównoważonym Zarządzaniu Wodami Podziemnymi z 2014 r. nakłada obowiązek zrównoważonego użytkowania do 2040 r., ale nie uchyla istniejących praw do wody, powszechnie uznawanych za główną przyczynę kryzysu. Wiele proponowanych terenów zasilania jest skażonych 1,2,3-trichloropropanem, produktem ubocznym pestycydów stosowanych na polach doliny od lat 50. do 80. XX wieku.

Do końca 2025 roku nie zatwierdzono żadnej nowej infrastruktury łagodzącej skutki powodzi dla basenu Tulare, a zarówno J.G. Boswell Company, jak i Wonderful Company wznowiły sadzenie na częściowo osuszonych terenach. Pozostaje otwarte pytanie, czy incydent z 2023 roku wymusi strukturalne przemyślenie sposobu, w jaki kalifornijska polityka wodna radzi sobie z ryzykiem powodzi w dolinie, czy też cykl po prostu się powtórzy – na to pytanie państwo nie odpowiedziało polityką.