Czy zastanawiałeś się kiedyś, co czujesz, gdy obcy samolot zbliża się do granic twojego kraju? To uczucie napięcia i niepewności, znane nam z filmów, nagle stało się rzeczywistością dla mieszkańców Alaski. W nocnym niebo rozegrała się scena rodem z kina akcji, a amerykańskie F-35 i F-16 musiały interweniować. Dowiedz się, co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego ten incydent jest ważniejszy, niż mogłoby się wydawać.

Nocny patrol i niespodziewane spotkanie

O 23:47 czasu wschodniego, 19 lutego, z bazy Elmendorf Air Force na Alasce wystartował Boeing E-3 Sentry. Ten samolot wczesnego ostrzegania z systemem kontroli powietrznej skierował się na zachód, w stronę Cieśniny Beringa. Za nim podążyły dwa F-16, dwa F-35 i cztery tankowce KC-135.

Cel: rosyjska formacja w przestrzeni międzynarodowej

Celem tej operacji była grupa pięciu rosyjskich samolotów wojskowych operujących w przestrzeni międzynarodowej u wybrzeży Alaski. W skład rosyjskiej formacji wchodziły dwa bombowce Tu-95, dwa myśliwce Su-35 i jeden samolot wczesnego ostrzegania A-50. Kiedy przechwycenie dobiegło końca, rosyjskie maszyny były już w powietrzu ponad 14 godzin, w tym czasieeffectuerując tankowanie w locie. Amerykańskie samoloty śledziły i eskortowały je do momentu opuszczenia przez nie strefy obrony powietrznej Alaski.

Dowództwo Północnoamerykańskiego Dowództwa Obrony Powietrznej (NORAD), które poinformowało o incydencie 20 lutego, opisało całe zdarzenie w stonowanych słowach. Rosyjskie samoloty nigdy nie naruszyły suwerennej przestrzeni powietrznej USA ani Kanady. NORAD zaznaczyło, że takie działania „zdarzają się regularnie i nie są postrzegane jako zagrożenie”. Jednak skład rosyjskiej grupy, zwłaszcza obecność samolotu radarowego A-50, odróżniała tę misję od rutynowych patroli.

Co zmieniła obecność samolotu radarowego?

Formacja rosyjska, według NORAD, składała się z dwóch Tu-95, dwóch Su-35 i jednego A-50. Rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło 20 lutego, że samoloty należały do jednostki lotnictwa dalekiego zasięgu Sił Powietrznych Rosji, a lot trwał ponad 14 godzin nad neutralnymi wodami Morza Beringa. Jak można zobaczyć na zdjęciach opublikowanych przez Departament Obrony USA, F-16 leciał w pobliżu Su-35, z widocznym pod skrzydłami rosyjskiego myśliwca uzbrojeniem.

Kluczowe maszyny po obu stronach

  • Tu-95: Bombowiec strategiczny napędzany śmigłami, wprowadzony do służby w latach 50. XX wieku. Nadal jest modernizowany i zdolny do przenoszenia pocisków manewrujących z głowicami nuklearnymi.
  • Su-35: Myśliwiec czwartej generacji przeznaczony do walki powietrznej.
  • A-50: Zmodyfikowany samolot transportowy Ił-76, wyposażony w dużą, obrotową kopułę radarową, pełniący funkcję latającego punktu dowodzenia.

Amerykańska odpowiedź obejmowała:

  • Dwa F-16 Fighting Falcon
  • Dwa F-35 Lightning II
  • Jeden E-3 Sentry
  • Cztery KC-135 Stratotanker (do tankowania w powietrzu)

E-3 zapewniał szeroko zakrojone rozpoznanie i zarządzanie polem walki, a tankowce pozwalały myśliwcom pozostać w powietrzu przez cały czas trwania przechwycenia. NORAD wykorzystało "wielopoziomową sieć obronną składającą się z satelitów, naziemnych i powietrznych radarów oraz samolotów myśliwskich do wykrywania i śledzenia statków powietrznych oraz informowania o odpowiednich działaniach." Incydent miał miejsce w Alaskiej Strefie Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ), obszarze przestrzeni międzynarodowej poza 12-milową granicą terytorium USA, gdzie oczekuje się od samolotów identyfikacji.

Amerykańskie myśliwce F-35 i F-16 poderwane po wykryciu rosyjskiego samolotu zwiadowczego blisko Alaski - image 1

Dlaczego eskorty miały znaczenie?

Rosyjskie Ministerstwo Obrony w swoim oświadczeniu określiło misję jako zaplanowany lot. „Załogi samolotów dalekiego zasięgu regularnie latają nad neutralnymi wodami Arktyki, Północnego Atlantyku, Oceanu Spokojnego, Morza Bałtyckiego i Czarnego” – podało ministerstwo. Dodano, że wszystkie loty odbywają się „w ścisłym przestrzeganiu międzynarodowych przepisów dotyczących przestrzeni powietrznej.”

Takie określenie zgadza się z publiczną oceną NORAD. Dowództwo stwierdziło, że takie działania „zdarzają się regularnie i nie są postrzegane jako zagrożenie”. Rosyjskie lotnictwo dalekiego zasięgu patroluje w pobliżu Alaski od dziesięcioleci, w tym podczas zimnej wojny. Od 2007 roku, kiedy Rosja wznowiła regularne patrole bombowców strategicznych po 15-letniej przerwie, przechwyty w alaskiej ADIZ stały się rutynowe.

Jednak obecność samolotu wczesnego ostrzegania A-50 jest mniej powszechna niż loty z samymi bombowcami. Obecność A-50 sugeruje, że misja nie była jedynie przelotem czy ćwiczeniem nawigacyjnym. Radar tego samolotu może śledzić cele powietrzne i nawodne na setki kilometrów, a jego załoga może koordynować ruch wielu samolotów. W kontekście wojskowym, A-50 operujący z bombowcami i myśliwcami przypomina ćwiczenie na małą skalę mające na celu penetrację obrony powietrznej lub praktykowanie skoordynowanych ataków.

Nowa matematyka Arktyki

Incydent ma miejsce w czasie zwiększonej aktywności wojskowej w Arktyce zarówno ze strony Rosji, jak i NATO. W styczniu 2026 roku rosyjska Flota Północna przeprowadziła pierwsze tankowanie w powietrzu bombowca antypodzicznego Tu-142MK nad Arktyką. W 2024 roku Stany Zjednoczone utworzyły dowództwo lotnictwa arktycznego na Alasce i opublikowały swoją pierwszą doktrynę działań w warunkach zimowych. NATO zapowiedziało plan „Arctic Sentinel” na początku 2026 roku, mający na celu wzmocnienie sojuszniczego nadzoru w regionie.

Po przystąpieniu Finlandii do NATO w kwietniu 2023 roku i Szwecji w marcu 2024 roku, siedem z ośmiu państw Rady Arktycznej jest obecnie członkami NATO. Rosja jest wyjątkiem. Północna flanka Sojuszu rozciąga się teraz od Cieśniny Beringa po Morze Barentsa. Jak zauważył AP, rosyjskie samoloty operowały w pobliżu Cieśniny Beringa, wąskiego akwenu o szerokości około 50 mil, oddzielającego oceany Spokojny i Arktyczny.

NORAD ze swojej strony stwierdziło, że „pozostaje gotowe do zastosowania szeregu opcji odpowiedzi w obronie Ameryki Północnej”. Dowództwo nie wskazało, czy przechwycenie z 19 lutego spowodowało jakąkolwiek zmianę w postawie obronnej czy poziomie alertu.

Co sądzisz o takich spotkaniach w powietrzu? Czy powinniśmy być bardziej zaniepokojeni obecnością obcych samolotów w pobliżu naszych granic?